Igulec napisał(a):
Mamy tylko problem ze zrzeczeniem się, bo oni nadal udają, że ich nie ma w domu. Wydaje mi się, że w tej sytuacji p. Małgosia musiałaby chyba opisać tę sprawę i złożyć u Sylwii zamiast zrzeczenie - że kot został przez nas znaleziony po ucieczce, opiekunowie wydają się być nieodpowiedzialni, nie zainteresowani jej losem i nie oddajemy jej im z powrotem.
Myślę, że jeśli nie zależy nam na postępowaniu zgodnym z prawem, to pewnie tak można zrobić. Jednak nie można zapominać, że istnieje obowiązek poszanowania cudzego prawa własności.
Osobiście jestem za przestrzeganiem jednak przepisów prawa. Przejrzałam sobie kodeks cywilny. Poniżej moje wnioski.
Po pierwsze:
Cytuj:
Art. 183 kc.
§ 1. Kto znalazł rzecz zgubioną, powinien niezwłocznie zawiadomić o tym osobę uprawnioną do odbioru rzeczy. Jeżeli znalazca nie wie, kto jest uprawniony do odbioru rzeczy, albo jeżeli nie zna miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, powinien niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu właściwy organ państwowy.
§ 2. Przepisy o rzeczach znalezionych stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności, jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły
Czy obecni właściciele Aidy otrzymali zawiadomienie z wezwaniem do odebrania kota? Jeśli nie, to należałoby chyba im takie zawiadomienie wysłać listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Chyba nie ma wyjścia, skoro unikają kontaktu. W zależności od ich reakcji, można myśleć, co dalej robić. A najważniejsze - będziemy mieć dowód na to, że uczyniliśmy zadość swoim obowiązkom.
---
Zgodnie z art. 336, posiadaczem Aidy są obecni właściciele.
Cytuj:
Art. 336 kc.
Posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel (posiadacz samoistny), jak i ten, kto nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą (posiadacz zależny).
---
Wydaje mi się, że aby Fundacja stała się posiadaczem Aidy, konieczne jest jednak uzyskanie zrzeczenia w formie pisemnej ("wydanie dokumentów, które umożliwiają rozporządzanie rzeczą").
Cytuj:
Art. 348 kc.
Przeniesienie posiadania następuje przez wydanie rzeczy. Wydanie dokumentów, które umożliwiają rozporządzanie rzeczą, jak również wydanie środków, które dają faktyczną władzę nad rzeczą, jest jednoznaczne z wydaniem samej rzeczy.
---
W przypadku przemilczenia, zrzeczenie nie jest konieczne, ale właścicielem stalibyśmy się dopiero po roku (o ile właściciele nie zgłoszą się w tym czasie po odbiór kota). Jednak najpierw musielibyśmy "uczynić zadość swoim obowiązkom".
Cytuj:
Art. 187. kc.
Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną, które nie zostaną przez uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy organ, a w razie niemożności wezwania - w ciągu dwóch lat od ich znalezienia, stają się własnością Skarbu Państwa. Inne rzeczy stają się po upływie tych samych terminów własnością znalazcy, jeżeli uczynił on zadość swoim obowiązkom; jeżeli rzeczy są przechowywane przez organ państwowy, znalazca może je odebrać za zwrotem kosztów.
---
No chyba, że udowodnilibyśmy, że nastąpiło porzucenie, wówczas staniemy się posiadaczem od razu i bez formalnego zrzeczenia. Wtedy chyba wpisanie Aidy do ewidencji kotów fundacyjnych byłoby równoznaczne z nabyciem prawa własności. Wtedy też obecny właściciel nie będzie miał praw do Aidy i nie będzie mógł domagać się od nas, abyśmy mu ją oddali (pomijam, że pewnie i tak by się nie domagał, ale to już inna sprawa).
Cytuj:
Art. 180 kc.
Właściciel może wyzbyć się własności rzeczy ruchomej przez to, że w tym zamiarze rzecz porzuci.
Cytuj:
Art. 181 kc.
Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne.
---
Nie wiem, może źle interpretuję przepisy. Może ktoś mądrzejszy się jeszcze wypowie. Ewentualnie napiszmy do Pro Bono z prośbą o poradę.