|
Minęło już sporo czasu, ale do pewnych pożegnań trzeba dojrzeć. Feliks, kot o „długim języku” i niebanalnej historii. Tak bardzo chciał być kochany, tak bardzo chciał zaznać domowego ciepła… wreszcie jego marzenie się spełniło. Pewnie czytelnik zastanawia się, jakim prawem, bez zawahania, zakładam, co „siedziało” w głowie tego zwierzaka… Wystarczyło spojrzeć w jego wdzięczne oczy- one mówiły więcej niż słowa. Każdym swoim ruchem, każdym mruknięciem dziękował za daną mu szanse. Smutne jest tylko to jak krótko dane mu było cieszyć się tym, co wywalczył. Choroba jest nieubłagana… „Najpiękniejszy brzydki kocur” … z charakterem, własnymi zasadami i pokładami miłości- którą tak bardzo chciał obdarować człowieka …
Nie zdążyłam się pożegnać, Może i lepiej, bo nie wiedziałabym, co powiedzieć, Pewnie tylko, że chciałabym- abyś nadal na mych kolanach mógł siedzieć, Ale życie miało inne plany, Gdzieś daleko zostałeś odesłany, Gdy weszłam było już tylko ciało, Czarne futerko- tyle zostało, Pogłaskałam twą główkę, To było pożegnanie, Wierze, że wspomnienie na zawsze zostanie….. [*]
| Załączniki: |

feliks3.jpg [ 162.47 KiB | Obejrzany 547 razy ]
|
|