|
Próbowaliśmy osłonić płomyczek w jej sercu, ale niestety bezpowrotnie zgasł ....
U mnie Gienia (Blejzi) rozpoczynała swoją drogę w Fundacji, więc pozwolę sobie pożegnać ją w tych kilku zdaniach. Mimo że otaczała ją ciemność, każdego dnia, wnosiła do życia otaczających ją ludzi mnóstwo barw, sprawiała, ze wszystko stawało się „kolorowe”. Od początku życie jej nie rozpieszczało, jednak determinacja i niezachwiana walka z przeciwnościami pozwoliła kotce zwyciężyć pierwszą batalię… udało się wywalczyć kolejne kilka miesięcy… To był niezwykły kot o ciepłej, przyjacielskiej naturze. Cieszę się, że pozwolono mi ją poznać. Odczuwam ogromny ból po jej stracie. Zamykając oczy przypominam sobie to jak wielkim oddaniem obdarzyła Agnieszkę, jak reagowała na głos, ruch…jak bardzo ufała ludziom. Mam głęboką nadzieję, że w swym krótkim życiu czuła się kochana, bezpieczna i szczęśliwa. Teraz przeszła przez „Tęczowy Most” w ślad za wieloma innymi zwierzakami, które trwale zapisały się w naszych sercach. Mówi się, że były „wybrańcami losu”, bo nie umierały w zapomnieniu, ale osobiście uważam, że to my jesteśmy szczęściarzami, że je spotkaliśmy, że tyle nas nauczyły, że mamy z nimi zabawne i wzruszające wspomnienia, że obdarzyły nas tak krystalicznie czystym i bezwarunkowym uczuciem…. Przykro mi, że nie mogłam być przy Gieni w tych ostatnich chwilach, ale jestem przekonana, że nie czuła się samotna…
Jej oczka już zamknięte, Serduszko zatrzymane, Podążyła z nadzieją w przestworza nieznane, Ze skrzydełkami aniołka spogląda na tych, co tu zostali, Co tak za nią tęsknią, co tak ją pokochali, Wdzięczna za każdą spędzoną tu chwile, Nieświadoma, że do życia wniosła radości tyle, Choć nasze policzki pokryte jeszcze łzami Jesteśmy wdzięczni, że była z nami…[*]
| Załączniki: |

DSC05012.JPG [ 570.67 KiB | Obejrzany 705 razy ]
|
|