Gozno - rudzielec, który przezył tylko 15 miesięcy, zawładnął naszymi sercami bezgranicznie. Walczyłam o niego do oststniego dnia. I to ja musiałam podjąc decyzję o jego odejściu. Białaczka zatakowal niespodziewanie, a może była w ukryciu. Dwa testy były ujemne, trzeci dodatni. Transfuzja krwi, kroplówki, antybiotyki, wreszcie karmienie strzykawką, nic to nie dało. Wolę życia miał silną , pomimo niejedzenia od kilku dni i osłabienia, w przedostatni dzień przywitał mnie po powrocie z pracy przy drzwiach jak kiedyś. Rozpłakałam się bo wiedziałam ile to go kosztuje siły. Ostatnią noc prawie całą spędził na moich rękach, nosiłam go po mieszkaniu, do miejsc które lubił, wiedziałam że to ostatni raz, a jednak ciągle nie moge się pogodzić z tym że musiałam taką deczję podjąć. Bardzo nam go brakuje i jego towazrzszce zabaw kotce Soni. Nie wiedziałam, że to tak bardzo będzie bolało. To był mój pierwszy kociak, ktorego straciłam.
Załącznik:
Gonzales.JPG [ 610.5 KiB | Obejrzany 319 razy ]