Maleństwo krzyczało pod samochodem, jak wyszliśmy na spacer z psem. Nieźle przegoniła nas wzdłuż ulicy, biegając pod wszystkimi samochodami, zanim ją złapaliśmy. Na powitanie ugryzła TŻ w palec. Potem już się uspokoiła. Po godzinie, w ciepłej łazience już prawie wierzyła, że teraz będzie tylko dobrze.
Była chorowitym kotkiem. Nawet nie zdążyliśmy jej zaszczepić. Miała już zarezerwowane miejsce w sercu naszego wolontariusza i w jego domu. Była zresztą kochana przez wszystkich.
Niestety - FIP odebrał nam maluszka 30.12.2009...
Biegaj szczęśliwa za TM, malutka. Przepraszam, że nie udało się pomóc...
